Rujnuj swoje zdrowie z dietetykiem i trenerem

Jedyne skojarzenie, które przychodzi mi na myśl gdy słyszę: dietetyk to „pierś kurczaka z ryżem”.

 

Zrozumcie, że leczenie zdrową dietą, a porady dietetyka to NIE JEST TO SAMO.  Jedno nie ma nic wspólnego z drugim. To tak jakby postawić znak równości między lekarzem i zdrowiem. Jest to iluzja.

W istocie, zdrowe diety, a raczej zdrowy tryb życia to taki, który jest jak najbardziej zbliżony do natury.     Im bliżej natury tym zdrowiej. Co to znaczy? To znaczy, że pokarm powinien być najlepiej roślinny, nieprzetworzony, pochodzący z zaufanej (najlepiej własnej, wolnej od wszelkiej chemii) uprawy oraz ruch, który nie forsuje naszego organizmu. Trzeba stopniowo zbliżać się do tego ideału, krok po kroku, tym samym stanowczo rezygnować z wszelkich innych pokarmów. Mamy też spacer, bieg, gimnastykę, jogę, taniec i wiele innych naturalnych form ćwiczeń fizycznych.

 

A tymczasem idziesz do dietetyka, który zaleca Ci naszprycowaną pierś z kurczaka, rybę pełną toksyn, biały ryż, listek sałaty, jogurt z krowiego mleka pełen kazeiny, kromkę chlebka z mąki pełnoziarnistej pełnej glutenu, oraz białko w proszku (no bo jak to tak bez białka, koń jest silny jedząc trawę, ale człowiek to nie koń, a poza tym musi wspierać  białkowy biznes więc koktajl białkowy to absolutny must have). W pakiecie z dietetykiem oczywiście idzie trener, najlepiej osobisty. Ambitny trener uraczy Cię mocą najprzeróżniejszych ćwiczeń, które doprowadzają twój organizm do morderczego wycieńczenia (bo przecież musisz zrzucić te 10 kilo do lata i nabrać sexy masy mięśniowej) – tak oto oni obaj dadzą Ci sukces murowany. Obudź się człowieku, to nie na tym polega! To nie jest żaden zdrowy styl życia tylko jakiś chory sposób na szybkie pozbycie się kompleksów!

 

Dlaczego dietetyk uczył się tyle lat na studiach i nadal żyje tym niedorzecznym dogmatem, że należy jeść białko zwierzęce bo jest lepsze od roślinnego (żeby było śmiesznie – stwierdzając to na podstawie analizy białka jaja kurzego czyli ptaka), że należy pić mleko, żeby uzupełniać wapń (gdzie już dawno wiadomo, że mleko krowie odwapnia kości), żeby jeść nabiał ile wlezie, nie bacząc na kazeinę, która jest dobra do produkcji kleju stolarskiego, a za to zalepia kosmki jelitowe, blokując wchłanianie składników odżywczych, których i tak dostarczamy mało, żeby pić wodę, najlepiej źródlaną z butelki, która nie dość, że nie ma składników mineralnych to jeszcze przesiąkła BPA stając się dla nas toksyczna. Czego nauczył się dietetyk na studiach? Nauczył się, drogi czytelniku, podtrzymywać dochodowe biznesy: przemysł mleczarski, przemysł mięsny, rolny, naftowy i farmaceutyczny pośrednio też. Dalej chcesz powierzyć mu swój los? Schudniesz, owszem, lecz powinieneś wiedzieć, że za większą część masy tłuszczowej w organizmie, a więc otyłości  jest odpowiedzialny śmietnik, który gromadzimy przez niewłaściwe odżywianie i nieodpowiedni styl życia. Liczenie kalorii nie ma większego znaczenia! Jedyne co powinieneś liczyć to składniki odżywcze. Czy kiedykolwiek Twój dietetyk wspomniał Ci o skali ANDI? (Oto i ona). Ależ skąd!


A Twój trener? Owszem pomoże Ci schudnąć bo taką ma pracę, ale ma też ambicje, bo konkurencja nie śpi (nowe trofea trzeba fotografować i wrzucać do Internetu) dlatego nie bacząc na stan i poziom poszczególnych hormonów w Twoim organizmie, tak Cię przegoni przez salę gimnastyczną, że na pewno to odczujesz – i to dosłownie. I nie chodzi o wysiłek, a o to, że z chwilą gdy Twój organizm wykonuje czynności  fizyczne ponad swoje siły, wytwarza się w naszym ciele kortyzol – szkodliwy dla zdrowia hormon stresu, a także wolne rodniki sprzyjające zapaleniom.

 

Ale co tam, schudniesz! Tylko to się liczy. Nikt nie pytał czy zdrowo bo to jakby oczywiste. Dietetyk i trener wiedzą co dobre i zdrowe. Czyżby?

 

Co robić? Jaką dietę wybrać? Kogo prosić o pomoc? Jedyne co Ci jest potrzebne to filtr w głowie, który kontroluje czy wszystko co wkładasz do ust, wszystko co nakładasz na skórę i wszystko co robisz z ciałem jest naturalne. Jeśli  nie – nie tykasz. Koniec. Ot cała filozofia. Niepotrzebne Ci studia medyczne, dietetyczne ani żadna fachowa wiedza. Słuchaj swojego organizmu, a NIE EGO! Ego będzie się bronić, zacznie krzyczeć: „Nie żałuj sobie!”, „Po co się ograniczać!”, „Zasługujesz na to!” Ale hedonizm prowadzi do autodestrukcji. Nie myl głosu ego z głosem ciała. Naucz się to odróżniać, a własne ego prowadzaj na smyczy. Wtedy będziesz Panem/Panią sytuacji.

 

Zmiana trybu życia na zdrowy, która będzie trwałą zmianą to nic innego jak POWRÓT DO NATURY.          Im bliżej, tym zdrowiej. Spróbuj, a przekonasz się, że Twoje ciało powraca do naturalnej, najbardziej optymalnej dla Ciebie wagi, Twoja skóra i włosy odzyskają swój naturalny wygląd, wszelkie dolegliwości i choroby zaczną się cofać, poczujesz lekkość, radość, zaczniesz cieszyć się życiem, staniesz się beztroski  jak dziecko, tylko odważ się porzucić błędne dogmaty i nawyki.

Stać Cię na to?

 

Sprostowanie: UWAGA, niniejszy wpis nie ma na celu poniżenia zawodowych dietetyków i trenerów personalnie, ale obnażenie całego systemu, w którym pracują bo tak ich wykształciły uczelnie. Są tak samo uwikłani w sztucznie stworzone układy jak lekarze. Nie ich wina. Przybywa wspaniałych, świadomych zarówno lekarzy jak i dietetyków czy trenerów co napawa optymizmem, lecz póki co, trzeba bardzo uważać by sobie nie zaszkodzić, o czym właśnie traktuje mój tekst. 

WSPARCIE BLOGA TUTAJ

2 thoughts on “Rujnuj swoje zdrowie z dietetykiem i trenerem”

  1. Pingback: Jaga - misja pobudka

  2. Pingback: Jaga - misja pobudka

Dodaj komentarz