Noszenie długich spódnic a kobieca energia

Spódnica to niezbędny atrybut kobiecości. I nie dlatego, że tak jest ładnie. Noszenie sukni ma swój sens sakralny. Jeśli cofnąć się w przeszłość i przypomnieć sobie jak dawniej ubierały się kobiety, to ujrzymy je wszystkie w sukniach lub spódnicach. Słowiańską kobietę w sarafanie, Greczynkę w eksteriodum, Egipcjankę w sukni, Rzymiankę w tunice, Hinduski w sari, Japonki w kimono. Ale dlaczego?

                                                                                      www.fanpop.com

 W tamtych czasach ludzie pełniej i mocniej odczuwali swoją więź z wewnętrzną naturą i doskonale rozumieli, że mężczyzna i kobieta różnią się od siebie wzajem, nie tylko fizycznie, ale i energetycznie. Kobieta jest tak zbudowana, że czerpie energię z dołu – od Matki Ziemi. Jest to energia matki wyrażająca się we wszelkich dobrach materialnych. Nie przypadkiem Ziemia stwarza obfitość, wyrażanych w dawanych przez nią płodach. Mężczyzna czerpie energię z góry – żywiąc i umacniając swojego ducha energiami powietrza. Macica jest naczyniem, gdzie gromadzona jest energia kobieca. Mężczyzna nie posiada takiego organu, gdzie mogłaby gromadzić się energia tej szczególnej jakości, dlatego też mogą ją brać tylko od kobiet. I gdy kobieta ubiera spodnie czy dżinsy, zamykając  sobie w ten sposób kanał więzi energetycznej z Ziemią, ściskając wszystkie organy małej miednicy, blokując przepływ krwi i energii, to w ten sposób pozostawia swoje święte naczynie pustym. Nie ma się czym dzielić. Kobieca energia podarowana mężczyźnie czyni go zrównoważonym, stabilnym,  spokojnym i nakierowuje jego działania na tworzenie. Agresywne grupy mężczyzn to ci , którzy pozbawieni są miłości kobiety – jej łagodnej i czułej energii. W rezultacie dzieje się tak, że na poziomie subtelnym psuta jest wymiana energii. Kobiety wzmacniają i zasilają swojego ducha energia męską i współdziałają z mężczyzną jak mężczyzna. Na płaszczyźnie fizycznej manifestuje się to w formie chorób, awantur i kłótni.

Jako pierwsza publicznie w spodniach pokazała się Coco Chanel. Ona dyktowała wzorzec. W ten sposób złamano barierę i kobiety uzyskały wstęp do męskiego świata, zrównując się z mężczyzną. Ale zrównanie się i tak się nie udało bo nie mogło. Jaki ma sens zrównywanie przeciwieństw? Pojawiło się tylko konkurowanie zarówno w społeczeństwie jak i wewnątrz rodzin. Niestety dziś wiele kobiet nie wyobraża sobie życia bez spodni. Podstawowym ich argumentem jest wygoda. Tak – w dżinsach wygodniej jest wypełniać męskie prace, nosić ciężary, szybciej się przemieszczać. Suknia i spódnica faktycznie nas spowalniają, ale to jest dobre dla kobiety. Jej podstawowym, harmonijnym stanem jest spokój. Zakładając suknię na pewno odczuwasz jak zmienia się Twój stan – stajesz się bardziej zauważalna, pociągająca, nie mówiąc już o tym, że mężczyzna zawsze woli kobietę w sukni czy spódnicy niż w najlepszych dżinsach.

                                                                                  www.etsy.com

Praktyka wskazuje, że długość też ma znaczenie. To właśnie długa spódnica służy pomocą przy prawidłowym pobieraniu i zachowaniu energii  Ziemi, która stanowi podstawową energie kobiecą. Długa spódnica dochodząca niemal do ziemi, tworzy z nią trójkąt, który pomaga przepływać i przechowywać  odżywcza dla kobiety moc. Szerokie, łukowate poły sukni, falujące podczas chodzenia, tworzą pola torsyjne przyczyniające się do transmisji i wzmocnienia energii żywiołu Ziemi. Wynika z tego, że jeśli nosić krótką spódnicę – trójkąt się zmniejsza i stosownie do tego zmniejsza się przepływ kobiecej energii. Ponadto poły sukni maja znaczenie sakralne – jest to krąg ochronny, który otacza nasze seksualne „klejnoty”, których praca zapewnia żeńskie zdrowie i dobra funkcję reprodukcyjną. Tenże klosz sukni pomaga kobiecie utrzymać czystość i cnotliwość poprzez swój wpływ na moc psychiczną. Długa spódnica chroni przed pożądliwymi spojrzeniami, które mogą przebić dolne czakry i spowodować upływ jej energii seksualnej, a w konsekwencji mocy kobiecej twórczości. W rezultacie kobieta staje się uboga jeśli chodzi o energię i nie ma co dać mężczyźnie. Dlatego tez staje się dla niego  mało zauważalna i nieinteresująca. Okazuje się, że suknia mini jaka przyszła do nas z zachodu wraz w dżinsami odegrała role destrukcyjną w spadku liczby urodzeń i rozproszeniu psychicznej oraz energetycznej mocy naszych kobiet, które nie maja dziś nic do zaoferowania mężczyźnie. W wyniku tego nie rodzą się bohaterowie na Słowiańskiej Ziemi.


Nie bez przyczyny na Rusi istniały powszechne tradycje. Wszystko ma głęboki sens nawet to, że kobiety nakrywały głowę chustą ma tez swoje znaczenie sakralne. To pomagało jej ukryć swoja świadomość  przed mężczyznami – wszak mężczyźni „karmią się” żywiołem powietrza poprzez górna część ciała. Dziś chusta stała się rzadkością, a ona tez miała wpływ na formowanie żeńskiej.

Miłe dziewczęta, sądzę, że przywiedziono tu wystarczającą ilość argumentów aby się zadumać i zweryfikować swoje priorytety dotyczące odzieży. Życzę Wam wszystkim błogości.

 

Poniżej opisane są doświadczenia jednej z kobiet, która postawiła sobie wyzwanie chodzenia wyłącznie spódnicach/sukienkach przez rok.

Rok bez spodni – rok cudów i nowych przygód!

 Pouczająca opowieść z życia dla kobiet.

…” Rok temu wyrzuciłam ostatnie spodnie i temu zdarzeniu poświęciłam niniejszy artykuł- artykuł nie całkiem zwyczajny. Chcę po prostu podzielić się z Wami odkryciami tego roku. Decyzje dokonania zmiany na spódnice podjęłam już 2 lata temu – gdy byłam w ciąży starałam się nosić tuniki i sukienki. Stopniowo przestałam po prostu kupować sobie dżinsy i inne spodnie. Ale po porodzie pozostał mały problem- te dżinsy, które miałam już przed ciążą zwyciężyły ze wszelka pozostałą odzieżą. O wiele prościej jest naciągnąć dżinsy i sweter oraz sportowe buty i kurtkę – szczególnie gdy jest małe dziecko. A jeśli jest dwójka małych dzieci… szczególnie gdy ma się “lenia” na myślenie o swoim wyglądzie zewnętrznym. Ale zdarzył się cud i dżinsy były porwane. Wtedy stanął przede mną wybór: kupić nowe dżinsy czy też pójść drogą jaką już obrałam. W ogóle zamiast dżinsów kupiłam 2 sukienki. Potem jeszcze dwie … i jeszcze…

  Chcę się z Wami podzielić tym co dał mi ten rok. Mi, mojej rodzinie i dzieciom.

 1. W sukience o wiele prościej zrezygnować z męskich zadań. Taszczyć ze sklepu ciężkie torby będąc w długiej sukni jest co najmniej niewygodne a ponadto nieładnie. I w ogóle nie ma potrzeby bo najprawdopodobniej ktoś przyjdzie z pomocą. 

 2. Nakładając sukienkę i buty od razu zauważam jak zmienia się moja postawa i sposób chodzenia. Wydawało by się z zewnątrz, że jest to nie tak wielka zmiana ale wewnątrz zmiany są olbrzymie. To zaledwie inne ubranie ale odczucia są zdecydowanie różne.

 3. Dzieci są szalenie zachwycone długimi spódnicami. Starszy bawi się w nich w chowanego a maleńki nieustannie bawi się pod nią w domek.

 4. Ubierając suknię ma się chęć od razu zrobić porządek z włosami i zrobić makijaż. To wymusza dbałość o siebie. Potrzeba poświęcić więcej czasu i sił na wyjście z domu ale to jest tego warte.

 5. Mężowi bardzo podobam się w sukienkach i o ile dawniej musiałam długo prosić o nowy sweter to dziś on nieustannie się pyta: “nie kupić mi jeszcze jednej sukienki? A może potrzebujesz nowy naszyjnik?”  

 6. Mamy o wiele mniej sprzeczek a kłótnie bywają wiele lżejsze i szybciej mijają. Teraz o wiele łatwiej jest mi płakać podczas kłótni a nie krzyczeć tak jak dawniej. Pojednanie też przychodzi znacznie szybciej niż wcześniej.

 7. W ogóle stałam się mniej drażliwa, zła i marudna. Przestałam złorzeczyć i doświadczać innych nieprzyjemnych uczuć. Ogólnie sytuacji dla ich doświadczania jest mniej.

 8. Wokół mnie zaczęły się wydarzać małe cuda. Na przykład odnalazłam linię rodową mojego ojca- mam nadzieję niebawem ich poznać i odwiedzić jego mogiłę. Szukałam ich ponad 5 lat.

 9. Mąż o wiele częściej przynosi mi kwiaty i wręcza podarunki. W ostatnim roku podarował mi wszystko to o czym marzyłam przez ostatnie 7 lat. Może dlatego, że nauczyłam się prosić, być natchnieniem i obdarzać błogością?

 10. Jest m i o wiele prościej prosić – prosić o pomoc, prosić o podarunki, prosić o pieniądze, prosić o uwagę – tak po prostu, po dziewczęcemu – miło i z uśmiechem.

  11. Przez ten rok mąż co najmniej dwukrotnie powiększył dochody i swoje zarobki a przy tym zrezygnował z tych projektów, które ciągnęły z niego energię i zaczął rozwijać te, które dawno już chciał rozwijać. To daje mu jeszcze więcej sił i radości.

 12. Wraz z sukienkami przybyło mi wszelkiego innego wyposażenia. Dziś rozumiem, że w dużym stopniu kobiecości dodają te różnorakie kolczyki, naszyjniki, szaliczki… Wyłącznie z ich pomocą można nieustannie przeobrażać swój wizerunek.

 13. Zaczęto mi ustępować miejsca w komunikacji – nie dlatego, że jestem w ciąży czy z dzieckiem ale dlatego, że wyglądam jak kobieta. I co zadziwiające – miejsca ustępują mężczyźni.  

 14. W sukience jest cieplej zimą bo noszę wysokie buty i długi płaszcz. Jest o wiele cieplej niż w dżinsach, kurtce i bucikach. 

 15. Zmieniło się moje tło hormonalne. O wiele mniej rosną mi na przykład włosy na nogach. Dużo mniej boleśnie mijają “kobiece dni”. Stan skóry i włosów w zasadzie idealny.

 16. Tym razem nie mam problemów z karmieniem piersią. Ileż to było zastojów mlecznych i podobnych głupot w ciąży ze starszym synem, którego też długo nie mogłam karmić! A tym razem, żadnych obrzęków, żadnych problemów.

 17. Polubiłam rękodzieło – dawniej miałam przekonanie, że moje ręce wyrastają nie z tego miejsca a dziś plotę mandale, trochę też szyję i haftuję – a wszystko przy pomocy tych samych rąk, którymi dawniej nie mogłam wykonać nawet drobnej naszywki. 

 18. Prościej mi zajmować się kobiecymi zajęciami. Ubieram sukienkę- – i dawaj do kuchni albo do sprzątania. Zadania te wychodzą prościej i z większą radością.

 19. Jest mi o wiele prościej rozwijać cechy kobiece. Łatwiej być czułą i dobrą kiedy na tobie lekka suknia. Praktycznie niemożliwe jest bycie posłuszną i łagodną będąc w grubych dżinsach.

 20. Przestałam się rwać do pracy. O ile dawniej wiele czyniłam w sprawach pracy zarobkowej – pomagałam mężowi tu i tam, robiłam za niego to i tamto i wyczerpywałam się przy tym kompletnie to dziś zajmuję się tylko tym co należy do mnie – ponadto tym co mi się podoba. Nawet nie pojawia się myśl by “nawalić na siebie kupę pracy” i ciągnąć to za wszystkich.     

 21. Widzę jak podziwiają mnie na ulicach – zarówno mężczyźni jak i kobiety a nawet babcie a szczególnie gdy idę … nie – płynę w długiej sukni z dwójką dzieci….

 22. Jest niewiele kobiet na ulicach w spódnicach i sukniach dlatego faktycznie się wyróżniam biorąc pod uwagę fakt, że nie noszę krótkich mini lecz eleganckie długie spódnice, które tak miło szeleszczą i układają się podczas chodzenia.   

 23. U mnie nie pojawia się nawet myśl aby kupić spodnie – w sklepach mijam te działy nawet nie zauważając co tam jest.

 24. Rzeczywiście pojawiło się u mnie więcej energii i sił nawet pomimo tego, że dzieci mam teraz dwójkę. Udaje mi się więcej dokonać – o wiele więcej.  Przy tym gromadzi się we mnie energia księżycowa – zupełnie inna niż kiedyś. 

 25. Zaczynam wyczuwać płynność żeńskiej energii – jej łagodność i delikatność. Dużo łatwiej jest zaufać życiu i płynąć z jego nurtem.

 

źródło: https://michalxl600.blogspot.com/2015/07/rok-bez-spodni-rok-cudow-i-nowych.html

źródło: https://vk.com/lubaslava?w=wall6028714_12210%2Fall Jest to najprawdopodobniej zapisek Olgi Waliajewej. Pod linkowanym wpisem jest nazwisko i imię mężczyzny ale pamiętam taki film, gdzie Olga wygłasza bardzo podobne argumenty. U niej czas bez spodni to już ponad 5 lat – będzie na pewno cały rozdział poświęcony  tej sprawie w jej książce. 

WSPARCIE BLOGA TUTAJ

Poczytaj także o:

Oczyszczaniu pomieszczeń ze złych energii TUTAJ

O medytacji TUTAJ

O tym kim jesteś w kontekście własnych doświadczeń TUTAJ

O antykarierze czyli o pracy wymarzonej TUTAJ

1 thought on “Noszenie długich spódnic a kobieca energia”

  1. Pingback: Noszenie długich spódnic a kobieca energia – Biogabinet Terapii Naturalnych W.I.E.M.

Dodaj komentarz