Narkotyku naszego powszedniego daj nam dzisiaj

To, że jesteśmy narodem ćpunów nie jest już chyba dzisiaj dla nikogo zaskoczeniem. Co prawda w społeczeństwie marginalizuje się, a wręcz potępia ludzi, którzy są uzależnieni od takich rzeczy jak narkotyki, alkohol czy papierosy ponieważ niszczą sobie oni zdrowie, a bywa, że ich uzależnienia doprowadzają ich do zgonów. Wiadomo także, iż taki uzależniony człowiek generuje koszty opieki zdrowotnej gdy już kwalifikuje się na leczenie. Rząd jednak nie śpi, wprowadzając uświadamiające kompanie na rzecz zdrowia w postaci plakatów, reklam czy ostrzeżeń na opakowaniu…

Przepraszam, ale pisząc to nie mogę powstrzymać się od śmiechu…

 

 

No dobrze, żarty żartami, a teraz będzie poważnie. Narkotyki nasze powszednie, o których będzie mowa to peptydy opioidowe. Zapewne na razie nic Wam to nie mówi, ale gdybym podała Wam teraz na talerzyku kanapeczkę z masełkiem i wędlinką to pewnie mało kto skojarzyłby, że to są właśnie pochodne opoidów.

 

Ale po kolei:

Opoidy (peptydy opioidowe) dzielimy na opoidy endogenne (wewnętrzne), do których należą m.in. endorfiny oraz opoidy egzogenne (zewnętrzne), a wśród nich: opium (morfina, kodeina, heroina), syntetyczne leki opiatowe i egzorfiny – opoidy pokarmowe.  Na tych ostatnich chciałabym skupić Waszą uwagę.  Ich prekursorami są białka produktów zwierzęcych i roślinnych, m.in. białka mleka i białka zbóż glutenowych. Na skutek reakcji biochemicznych zachodzących w procesie trawienia określonych białek pokarmowych, do krwioobiegu uwalniane są egzorfiny (substancje narkotyczne/psychoaktywne). Łączą się z tymi samymi receptorami co endorfiny (głównie w mózgu i rdzeniu kręgowym). Białko pokarmowe jest więc prekursorem dla egzorfin.

Co ciekawe, ponieważ egzorfiny występują w dość niskich dawkach, nie dają efektów tak silnych jak po spożyciu na przykład morfiny, lecz podobnie jak ona, wskutek regularnego spożywania trwale uzależniają.

 

 

A teraz wróćmy do naszego talerzyka.

Kanapeczka, albo bułeczka, makaron i cała banda pszenicznego gangu zawiera gliadomorfiny (z rodziny egzorfin). Współczesna pszenica (choć nie tylko) w swoich białkach, a zwłaszcza w glutenie, zawiera peptydy opioidowe takie jak: glicyna-tyrozyna-tyrozyna-prolina, tyrozyna-glicyna-glicyna-tryptofan, tyrozyna-prolina-izoleucyna-seryna-leucyna, tyrozyna-glicyna-glicyna-tryptofan-leucyna – niektóre z nich są po stokroć silniejsze od cząsteczek morfiny. Czy nigdy nie zastanawiało Was dlaczego chleb stał się naszym codziennym, obowiązkowym pokarmem? Jeszcze do niedawna produkty zbożowe były w podstawie piramidy żywieniowej (od niedawna jednak degradowały półkę niżej na rzecz warzyw i owoców). Niestety tych produktów powinno być w diecie jak najmniej, gdyż oprócz tego, że nas silnie i trwale uzależniają, to jeszcze powodują szereg chorób i dolegliwości, w tym chorób autoimmunologicznych, do których jednak środowisko lekarskie, a nawet nierzadko dietetyczne, nie jest skore się przyznać.


A na kanapce: masełko, a jakże! Mleko i przetwory mleczne dla odmiany zawierają kazomorfiny. Substancje te nieprzypadkowo obecne są właśnie w białkach mleka, i to nie tylko krowiego, ale i kobiecego. Pełnią one ważną funkcję i związana jest ona z uzależnieniem fizycznym dziecka do matki. I tak na przykład mały cielaczek będzie się trzymał blisko krowy, a niemowlę człowieka będzie spokojniejsze po spożyciu mlecznego pokarmu. Każda mama potwierdzi, że jedynym niezawodnym antidotum na maleńkie troski, bezsenność czy inne dolegliwości jest właśnie jej pierś. Natura wspaniale wszystko zaprojektowała! Tylko człowiek wyłamał się, i z uporem maniaka, jak narkoman, spożywa ogromne ilości mleka zwierzęcego, pewnie nawet nie podejrzewając czemu tak je lubi i potrzebuje. Teraz wiecie czemu ser żółty jest tak pożądanym produktem w niemal każdej potrawie, a śniadanie bez mleka czy choćby jogurtu to nie to samo. Od tej chwili spożywając wymienione produkty, będziesz to robił świadomie. Będziesz się świadomie narkotyzował.

Wędlinka na naszej kanapce jest szkodliwa dla zdrowia, co jest bezdyskusyjne, ale ponieważ obecnie zajmujemy się uzależnieniami, chciałabym zwrócić Wasza uwagę na to, co powoduje, że nam się tak chce mięsa i bardzo trudno z niego zrezygnować. Co prawda w mięsie nie ma konkretnej substancji w postaci peptydu opiatowego, to jednak działanie uzależniające na nasz mózg mają neurostymulanty zawarte w mięsie (m.in. hipoksantyna, kwas guanylowy, kwas inozynowy). Działają one uzależniająco na nasz mózg, wywołując efekty podobne do kofeiny lub teobrominy.

Często słyszę, że obiad bez mięsa to żaden obiad, że nie da się wówczas nasycić pokarmem, że zwyczajnie czegoś w tej potrawie brakuje – to mózg (a nie organizm) domaga się mięsa, ta potrzeba jedzenia mięsa wywodzi się stamtąd właśnie. Przypuszczam, że ma to silny związek z przekonaniem, jaki wpaja się wszystkim od urodzenia. Na każdym kroku w naszej kulturze wręcz nakazują jeść mięso, co jak wiadomo, nie ma prawdziwych uzasadnień.

TUTAJ pisałam więcej o szkodliwości mięsa.

Został nam jeszcze cukier, który, jak udowodniono, karmi komórki nowotworowe, niszczy nam zdrowie i zęby też. Cukier, podobnie jak kawa czy kakao pobudza ośrodki przyjemności w mózgu – działa więc narkotycznie.

Cukier jest przetwarzany głównie w wątrobie (podobnie jak alkohol, czyli cukier poddany fermentacji). Przez to wątroba jest zbyt obciążana, co może wywołać jej otłuszczenie (podobnie jak w przypadku alkoholizmu). Ponieważ większość kalorii zostaje spalona w wątrobie, organizm nie dostaje odpowiedniego sygnału. Nie zauważa, że został nakarmiony. Nasz mózg domaga się kolejnej dawki pokarmu. Krótko mówiąc, cukier sprawia, że jemy coraz więcej. Warto wiedzieć, że gdy spożywamy cukier, podwyższa się nam poziom dopaminy, która szczególnie silnie stymuluje ośrodek przyjemności, zwany również ośrodkiem nagradzania. Z czasem więc chcemy go więcej i więcej.

 

Być może pokarmy odzwierzęce, pszenne czy cukier nie są jedynymi uzależniaczami w pożywieniu. Nie ulega jednak wątpliwości, że te pokarmy mają kilka cech wspólnych; rujnują nasze zdrowie, zakwaszając organizm, powodując liczne stany zapalne, wypłukując cenne dla nas pierwiastki. Mimo swych wad, to właśnie te produkty najchętniej jadamy, a wyzwanie jakim byłoby ich odstawianie, choćby na parę tygodni wydaje się być nierealne. Nie wierzysz? Przekonaj się sam, a zobaczysz, jak nerwowo będzie się zachowywać Twoje ciało, będziesz miał dokładnie takie same dolegliwości odstawienne, jak ma narkoman czy alkoholik.

O atrakcyjności powyższych produktów wiedzą twórcy fast foodów. Zauważcie proszę, że niemal każdy z nich ma różne kombinacje buły, sera i mięsa. Cukier też się tam zawsze zaplącze, to więcej niż pewne. Przypadek?

 

Powracając do promocji zdrowia w kraju i na świecie, która tak bardzo mnie śmieszy i przeraża zarazem, sami chyba  przyznacie, że walka z nałogami społecznymi jest iluzją. Tylko Wy  odpowiadacie za własne zdrowie bo to Wy robicie zakupy.

Narkotyku naszego powszedniego daj nam dzisiaj i odpuść nam nasze winy to nasze pobożne modlitwy.

Jaga

Źródła:

  1. Aleksander Kołodziejczyk, :Peptydy biologicznie czynne”
  2. “Biochemia uzależnień opioidowych metodyką analizy proteomu csf”  Katarzyna Wawrzonek
  3. Fukudome, S. et al, Gluten exorphin C: a novel opioid peptide derived from wheat gluten. FEBS Lett. 1993
  4. Dr George D. Pamplona-Roger, „Food That Heals”
  5. The addictive opioids in wheat and dairy foods

WSPARCIE BLOGA TUTAJ

2 thoughts on “Narkotyku naszego powszedniego daj nam dzisiaj”

  1. Pingback: Jaga - misja pobudka

  2. Pingback: Jaga - misja pobudka

Dodaj komentarz