Czy jesteśmy ofiarami dziedziczności?

Choć nauka udowodniła już błędność dogmatu determinizmu genetycznego, media w dalszym ciągu podsycają wyobrażenie, jakoby to geny rządziły naszym życiem. Nie ma dnia, żeby nie ukazał się jakiś artykuł utrzymujący, że odkryto gen, który kontroluje tę czy tamtą cechę. Ludzie z niepokojem ustawiają się w kolejkach, by poznać swój los, który ma im objawić najnowsza, najdoskonalsza technologia odczytywania genomu osobniczego. Idea determinizmu genetycznego tak mocno współgra z dominującym paradygmatem bazowym, że nawet niepodważalne dowody naukowe nie są w stanie ruszyć jej z miejsca.

 

 

Determinizm genetyczny to przekonanie, że geny decydują o wszystkich naszych cechach – o budowie ciała, zachowaniach i skłonnościach emocjonalnych . To wiara, że nasz los jest zapisany w genach, a ponieważ genów nie możemy zmienić, jesteśmy rzec można, ofiarami dziedziczności.

Gdy w roku 1953 Watson i Crick opublikowali w naukowym czasopiśmie „Nature” artykuł: „Molecular Structure of Nucleic Acids” (Struktura molekularna kwasów nukleinowych) świat dowiedział się, że cząsteczka DNA jest podłużnym włóknem złożonym z czterech rodzajów klocków zwanych zasadami nukleotydowymi: adeniny, tyminy, guaniny i cytozyny (w skrócie: A, T, G, C) oraz, że owe włókna łączą się w pary, tworząc kształt podwójnej helisy. Centralny dogmat Cricka opisuje przepływ informacji w większości systemów żywych jako jednokierunkowy: od DNA do RNA, a następnie do białka. Ponieważ pierwotne wzorce struktur białkowych odpowiedzialnych za powstawanie określonych cech są zakodowane w DNA, uważano, że to właśnie ta cząsteczka zasadniczo determinuje nasz biologiczny charakter. Stąd wynikało, że właśnie DNA jest odpowiedzialne za naszą kondycję życiową. W 1975 roku Howard Temin, genetyk z Uniwersytetu Wisconsin został jednym z laureatów Nagrody Nobla z fizjologii i medycyny za odkrycie odwrotnej transkryptazy, udowadniając, że informacje decydujące o dziedziczeniu przepływają w obu kierunkach: DNA przekazuje informację do RNA, a RNA może je przekazywać z powrotem do DNA. Wynika stąd, że dzięki  owemu odwrotnemu procesowi wpływ na dziedziczność mogą mieć nie tylko, jak przedtem sądzono, przypadkowe mutacje, ale również celowe zabiegi bądź oddziaływanie środowiska.


„Gdy potrzebny jest produkt danego genu, jego ekspresja jest aktywowana przez sygnał ze środowiska, a nie na mocy jakiejś wrodzonej właściwości samego genu” – pisze H.F. Nijhout. Krótko mówiąc, aktywnością genów sterują sygnały środowiskowe.

Epigenetyka dostrzega fakt, że to środowisko, a nie DNA w jądrze komórkowym, decyduje o działaniach, które podejmuje komórka. Informacje płynące ze środowiska są przekładane na odpowiednie reakcje biologiczne za pośrednictwem błony komórkowej, która spełnia w komórce funkcje nie tylko skóry, ale i mózgu. Co ciekawe, błona komórkowa jest, ściślej rzecz ujmując „krystalicznym półprzewodnikiem z bramkami i kanałami”. Jest to definicja komputerowego układu scalonego, co przypomina nam o kolejnej analogii: i komputery, i komórki dają się programować. A programistą pola, geniuszem sterującym genami, jest nasz umysł – nasze myśli i przekonania.

 

 

Jeśli zastanowimy się nad zdumiewająca mocą, z jaką wiara – albo jej brak – wpływa na przebieg fizycznych schorzeń, musimy zadać sobie pytanie: „Czy przekonania, w które wierzy umysł, mogą być obszarem niewykorzystanego potencjału uzdrawiającego ?”. Albo inaczej: „Czy potęga wiary może dawać wyniki, które pozwoliłyby zrezygnować z kosztownego testowania leków, z horrendalnie drogich szpitali, może nawet z ubezpieczenia medycznego?”

Tym, co dotychczas uniemożliwiało nam korzystanie z tej mocy, jest ta sama rzecz, która uniemożliwiała inne zmiany: fałszywa wiara w to, że moc uzdrawiająca znajduje się gdzieś na zewnątrz, poza  naszym zasięgiem. Wiarę tę umacniają w nas ci, którzy na naszej bezsilności zarabiają…

Już zdajemy sobie sprawę z istnienia niewidzialnego pola, które wpływa w bardzo konkretny sposób na świat materialny. Skoro też rozumiemy, że spontaniczna remisja naszej planety Ziemi wymaga od nas zrewidowania misji – przestawienia się z walki o byt na dążenie do dobrobytu – zaczyna nam świtać, że zarówno zdolność dokonania zmian, jak i odpowiedzialność za ich dokonanie są w naszych rękach !

 

źródło: “Przeskok ewolucyjny” – B. Lipton, S. Bhaerman

grafika: pixabay.com

 

WSPARCIE BLOGA TUTAJ

 

PRZECZYTAJ TAKŻE O:

Kwantowa rewolucja w biologii i medycynie

Fizyka kwantowa na drodze zrozumienia filozofii wschodu 

 

 

Dodaj komentarz