Jak narozrabiał Darwin czyli o konsekwencjach darwinizmu dla współczesnego człowieka

Niewielu ludzi rzeczywiście przeczytało i zrozumiało dzieła Darwina, za to wyrażenie „przetrwanie najlepiej przystosowanych” znają wszyscy – i z reguły bywa błędnie rozumiane. Nie jest ono bowiem jakimś pojęciem naukowym lecz tautologią, czyli stwierdzeniem, że coś jest tym czym jest. Słownikowa definicja określenia „dobrze przystosowany” brzmi, w sferze biologii  – „zdolny do przetrwania”. Tak więc to, co darwiniści powtarzają jak mantrę jest banalną konstatacją: „Przetrwają najbardziej zdolni do przetrwania” Nawet w dżungli lew poluje na najsłabszą gazelę ponieważ jest głodny i chce mieć pewność, że uda mu się zdobyć coś do jedzenia. Bardziej precyzyjnym prawem dżungli jest zatem „nieprzetrwanie najgorzej przystosowanych” – po to by przetrwać nie trzeba być najsprawniejszym, wystarczy być sprawnym  – pisze Bruce Lipton.

 

Co jeśli darwinowskie przekonanie o rywalizacyjnym charakterze życia  jest zupełnie błędne? Jeśli wyłącznymi przyczynami naszej ewolucji są współpraca i dzielenie się? Jeśli nasz byt zależy tak na prawdę od umiejętności komunikowania się ze sobą oraz szybkiego przekazywania i przetwarzania informacji? I jeśli możemy w ten sposób nie tylko zapewnić sobie byt, ale również dobrobyt?

 

Jeszcze długo przed tym, jak Darwin ogłosił swoją teorię, uczeni tacy jak J.B. Lamarck czy T.R. Malthus mieli już dość spory dorobek w dziedzinie ewolucji. W tym samym roku (1809) co urodził się Darwin, Lamarck opublikował podstawy ewolucji w swojej „Filozofii zoologii”. Teoria Lamarcka sugerowała, że ewolucja jest oparta na kooperatywnej interakcji pomiędzy organizmami a ich środowiskiem, która pozwalała żywym istotom przetrwać i rozwijać się w dynamicznym świecie.

 

O ile Malthus czy Lamarck skupiali się na procesie selekcji prowadzącej do eliminowania słabych elementów społeczeństwa, o tyle Darwin zwrócił uwagę na jego drugą stronę – przetrwanie jednostek silniejszych. To, co Malthus nazwał procesem selekcji przez Naturę, który eliminował ze społeczeństwa elementy niepożądane, Darwin w swoich pismach przeformułował pojęcie doboru naturalnego.

 

 

Darwin żył w czasach podziału społeczeństwa na klasy. On sam wywodził się z klasy wyższej, toteż łatwo było mu ostatecznie posiąść tytuł „ojca ewolucji”, mimo, że w chwili ogłoszenia kontrowersyjnej wtedy teorii był jej współtwórcą, a i to było mocno naciągnięte. Chociaż Darwin niewątpliwie pracował na teorią, podróżował, robił zapiski, uczestniczył w wykładach m.in. Lamarcka – nie napisał wtedy żadnej konkretnej pracy na ten temat. Dopiero gdy w 1858 roku niespodziewanie pewien angielski przyrodnik, samouk, pochodzący z niższej klasy A.R. Wallace przesłał Darwinowi swoją pracę – teorię ewolucji, z prośbą o recenzję i polecenie ważnemu wtedy Lyellowi (wpływowemu przyjacielowi Darwina, koledze z branży) ten poczuł się zagrożony solidnym dorobkiem konkurenta. Nie bez powodu – doskonale opracowany, akademicko sformułowany rękopis Wallace’a mógł zapewnić mu pozycję prawowitego twórcy teorii ewolucji. Tak się jednak nie stało. Ostatecznie uznano obu panów za współtwórców teorii, a z czasem Wallace wtopił się gdzieś w tło, podczas gdy Darwin zdobył światową sławę po opublikowaniu jego głównego dzieła: „O powstawaniu gatunków drogą doboru naturalnego”. Bestseller ten spopularyzował pojęcia ewolucji i doboru naturalnego i zaszczepił światu przerażające wyobrażenie, że przetrwają tylko najsprawniejsi.


Wallace, będąc człowiekiem z ludu, dostrzegł, że siłą napędową ewolucji jest eliminowanie najsłabszych, Darwin natomiast te same dane zinterpretował jak dowód na to, iż ewolucja wynika z woli przetrwania, właściwej jednostkom najsprawniejszym. I tak oto w świecie Wallace’a każdy stara się udoskonalić, żeby nie być najsłabszym, tymczasem w świecie Darwina wszyscy zmagają się o status najlepszego. Innymi słowy, gdyby górę wziął Wallace, mielibyśmy mniej rywalizacji a więcej współpracy.

 

Darwinizm społeczny kładzie nacisk na złowieszcze implikacje teorii Darwina, bowiem zachęca do doskonalenia ludzkości poprzez oczyszczanie rasy, co oczywiście oznacza odsiew osobników genetycznie gorszych jako niepożądanych. Teoria ta znalazła swój najpełniejszy wyraz w oficjalnej nauce i misji państwowej nazistowskich Niemiec.

 

 

My, ludzie, jesteśmy częścią sieci życia i spotkało nas to szczęście, że zasiedliliśmy sobie na szczycie łańcucha pokarmowego. Nie mamy już naturalnych wrogów, a zatem – jak zauważył niejeden cyniczny filozof – atakujemy się nawzajem. Teoria Darwina podsunęła ludzkości naukowe usprawiedliwienie dla nieludzkich działań, włącznie z przemocą jednostek i zbiorowym użyciem siły. W sumie więc teoria ta zachęcała „rasy doskonalsze” do zapewnienia sobie jeszcze większych przywilejów. Co gorsza, darwinizm dawał każdemu narodowi milczące przyzwolenie na to, by „uprzywilejowana rasa” osiągała korzyści kosztem reszty społeczeństwa.

 

Tak oto teoria Darwina „wyzwoliła” cywilizację Zachodu od świętych praw monoteizmu i pchnęła ją w objęcia materialistycznego prawa dżungli. Nie ma żadnych zasad, żadnych reguł moralnych – są tylko zwycięzcy i przegrani.

 

Warto na koniec jeszcze wspomnieć, że Darwin w późniejszych latach życia oddalił się od akademickiego darwinizmu. Przestał podkreślać walkę o byt, a skupił się na ewolucyjnym kształtowaniu się zdolności do miłości altruizmu oraz na genetycznym podłożu dobroci ludzkiej. Zaczął także uznawać słuszność poglądu Lamarcka o wiodącej roli środowiska w procesie ewolucji. Niestety uczniowie Darwina uważali, że nowe myśli ich mentora przeczą wszystkiemu, co kiedyś sam głosił,  tłumacząc  jego słowa demencją starczą.

 

 

Czy dostrzegasz zjawisko darwinizmu społecznego w różnych aspektach życia współczesnego człowieka? W rodzinie, w pracy, w szkole, w instytucjach publicznych? Czy myślisz, że przyroda rządzi się takimi właśnie prawami czy może innymi? Porównałbyś dzisiaj pracę w korporacji do dżungli? Czy w prawie dżungli na pewno chodzi o to samo?

Zostawiam Cię Drogi Czytelniku z tymi pytaniami. Być może skłonią Cię one do pewnych przemyśleń.

 

Artykuł napisałam w oparciu o książkę:  “Przeskok ewolucyjny” B. Liptona

Zdjęcia: www.pixabay.com

 

Jeśli masz ochotę wesprzeć bloga, kliknij TUTAJ

Dodaj komentarz