Lustra wokół nas czyli o przekonaniach

Zastanawialiście się kiedyś czy świat istnieje obiektywnie? A może jest tylko subiektywnym wytworem myśli? Co jeśli wszystko, co nas otacza jest lustrem – odbiciem naszych myśli, osądów i przekonań?

 

Jak to jest, że pewien człowiek całe życie jest biedny, a raczej myśli, że jest, przesadnie oszczędza, nie wydaje na żadną przyjemność, liczy na hojność innych, rozlicza się skrupulatnie i liczy każdy grosz? Czy on rzeczywiście jest biedny czy to tylko stan jego umysłu?

 

Jak to jest, że człowiek zabezpiecza się przesadnie przed kradzieżą, włamaniem, ubezpiecza gdzie się da, montuje zaawansowane alarmy bo świat w jego oczach jawi się jako niebezpieczny, pełen złodziei i wandali. On nawet opowie nam kilka prawdziwych historii o tym jak miał z nimi do czynienia, i faktycznie tak było – parę razy miał nieprzyjemności i doświadczył rabunku  – miał pecha?

 

Jak to jest, że człowiek jest samotny, nie może znaleźć życiowego partnera bo wszyscy lecą na kasę czy cycki? Ludzie takiej osoby  unikają, nie chcą się z nią wiązać bo jest nieatrakcyjna, nudna, zazdrosna i marudna. Czy  ludzie są tacy straszni czy może zachwiane zostało gdzieś poczucie wartości tego człowieka.

 

Ktoś powie: w piątek, trzynastego zawsze mam pecha – i rzeczywiście w tych dniach zwykle coś pechowego mu się przytrafia. Na szczęście są i tacy, dla których ten dzień jest szczęśliwy – i faktycznie tak jest! Jeszcze inni nie widzą w tym dniu nic nadzwyczajnego, toteż nic niezwykłego się w tym dniu nie dzieje.

 

Hunowie, wedle jednej ze swoich zasad – Ike, wierzą, że świat jest taki, jakim go widzimy. Jeśli dobrze się zastanowić, tak właśnie jest ! Twoje otoczenie pokazuje nam nasze prawdziwe „Ja”. Można powiedzieć, że budujemy swój świat myślami, ludzie wokół są tacy, jakimi sobie ich wyobrażamy. Ta sama kasjerka może być miłą i przyjazną osobą, a za chwilę opryskliwą, wredną babą. Ten sam urzędnik może być wyrozumiały i pomocny, by za chwilę stać się nieuprzejmym gburem – a przecież to wciąż te same osoby!

 

 

W fizyce kwantowej znowu mamy pojęcie obserwatora, który światło postrzega w zależności od obranej perspektywy, raz widzi fale, a raz cząsteczki – a przecież to jest  wciąż to samo zjawisko.

 

Kiedyś robiono badania aby się dowiedzieć, czy możliwe jest, że podświadomie wysyłamy sygnały innym ludziom, na które oni reagują w określony sposób. Dziś już wiemy, że mamy tzw. neurony lustrzane w mózgu, odpowiadające za odczuwanie emocji i nastrojów innych osób i adekwatnie na nie reagujemy. W pewnym sensie te neurony lustrzane odpowiedzialne są za czytanie i odtwarzanie zachowań innego mózgu. Oznacza to dla nas tyle, że będąc sami dobrze nastawionym do innych, niejako otrzymujemy takie samo dobre nastawienie. I odwrotnie – patrząc złowrogo na innego człowieka, otrzymujemy niezbyt przyjemną informację zwrotną. Tak to działa i nie powinno nas to dziwić.

 


 

Jeśli myślisz, że jesteś bogaty, to przyciągasz do siebie bogactwo, ludzi zamożnych, sytuacje sprzyjające bogaceniu się. Jeśli sądzisz, że jesteś atrakcyjna i seksowna – przyciągasz uwagę  mężczyzn i piękniejesz jeszcze bardziej bo twój mózg w to wierzy i buduje tą piękność w tobie. Jeśli postrzegasz siebie jako osobę mądrą, inteligentną, zaradną i sprytną, a przecież nie da rady tego udawać – inni też to widzą w tobie i chętnie powierzają ci ważne sprawy i obowiązki, na przykład w pracy. Przykładów można mnożyć i mnożyć, ważne, abyś wiedział jak wiele zależy od ciebie i od twojego podejścia. Ważne, żebyś uświadomił sobie, że jesteś architektem swojego życia – cokolwiek stworzysz w swojej głowie, w swoich myślach – materializuje się w twoim otoczeniu. Twoje przekonania o świecie, są istotą twojego życia, czy ci się to podoba czy nie!

 

Trudno jest z dnia na dzień zmienić przekonania. Popularne „pozytywne nastawienie” czasem niewiele pomaga. Nie możesz oszukać swojego mózgu, który był karmiony jakimiś ideami, że ich nie ma, w każdym razie to bardzo trudne. Żeby tak się stało, potrzebna jest pokora i otwarty umysł na zmiany, elastyczność i wiara. To nasze ego najbardziej trzyma się naszych przekonań, bo na nich opiera swoje osądy i tym samym daje nam złudne poczucie bezpieczeństwa. Silne ego będzie walczyć ze wszystkich sił abyśmy nie ograbili go z iluzji, z poukładanego kawałka świata, dzięki któremu funkcjonuje automatycznie – czyli bez wysiłku.

 

Przyjdzie być może taki moment, gdy zapragniesz prawdziwych zmian, gdy będziesz gotów stawić czoła prawdzie o sobie samym, gdy opadnie kurtyna i zobaczysz siebie takiego, jakim zbudowały cię przekonania. To będzie moment, w którym twoje ego się skurczy, a serce urośnie. Umysł zaś zapragnie być czysty, i zrobi miejsce na doznania, doświadczenia, wydarzenia i ludzi – i zaakceptuje takimi, jakimi są.

Z tego miejsca chciałabym podkreślić, że nie chodzi o patrzenie na świat przez różowe okulary – przeciwnie – chodzi o nastawienie się do świata adekwatnie do tego, jak byś chciał go odbierać. Stań się zmianą, której pragniesz. Stań się człowiekiem, którego chcesz spotykać na ulicy, w sklepie, w rodzinie, w pracy. Masz wybór. Możesz. Nie musisz. Jeśli dobrze ci z tym co masz – wspaniale!

 

 

Zrób eksperyment jeśli chcesz.  Nastaw się inaczej niż zwykle, pozwól sobie uwierzyć w to, co postanowisz i idź między ludzi. Zaobserwuj swoje samopoczucie, postawę ciała, poczuj czy jest ci dobrze z tym nastawieniem, czy masz napięcia w ciele, na twarzy. Następnie uważnie przyglądaj się reakcjom ludzi na ciebie, najlepiej gdy są to obcy ludzie, gdyż oni nie mają jeszcze przekonań na twój temat. Potem możesz zapisać jak się czułeś, jak ludzie reagowali na twoje zachowania. Możesz się zdziwić, jaką moc ma twój umysł!

 

Kiedyś sama zrobiłam podobny eksperyment. Miałam uprzedzenie do starszych osób, ponieważ nie podobało mi się ich gramolenie, moralizowanie, kombinowanie, żeby siedzieć w autobusie czy nie stać w kolejce, sama zresztą też nie znosiłam długich kolejek, ale teraz mi to nie przeszkadza. Tamtego dnia trafiłam kilka razy na starszych ludzi. Nastawiłam się do nich bardzo przyjaźnie i wyrozumiale. Pamiętam jaka byłam zdziwiona gdy babcia siedząca w aucie przede mną, czekająca na zielone światło, bardzo sprawnie ruszyła z miejsca, a gdy ją mijałam, uśmiechnęła się. Wchodząc do piekarni powiedziałam głośniej „Dzień Dobry”, na co kilka starszych w kolejce osób odpowiedziało życzliwym uśmiechem. Szczytem moich oczekiwań tego dnia była sytuacja w jednym ze sklepów, gdzie podszedł do mnie staruszek z jakimś produktem, prosząc o pomoc w odczytaniu daty ważności. Gdy chwilę potem znalazłam się przy kasie, stał przede mną ten sam pan i powiedział, żebym poszła pierwsza, bo na pewno bardzo się spieszę, jak to młodzi. Grzecznie podziękowałam i odmówiłam, ale w tej jednej chwili poczułam, jak w mojej głowie runęły przekonania odnośnie osób starszych. Niesamowite uczucie lekkości i radości ogarnęło mnie tak, że pewnie dziwnie musiałam wyglądać z takim błogim uśmiechem na twarzy. A i kolejki przestały być tak szalenie uciążliwe – do dziś nie są … no może czasem.

 

Na koniec mam dla Was pewną ciekawą przypowieść chińską:

“Podróżny zatrzymał się w zajeździe nieopodal miasta, celu swej podróży. Tam spotkał mędrca, pokrzepiającego się czarką herbaty. – Powiedz mi, jacy ludzie są w tym mieście. Czy można im ufać? – spytał obcy. – To ty mi najpierw powiedz, skąd przybywasz i jacy tam żyją ludzie – odparł mędrzec. Przybysz machnął pogardliwie ręką. – Tam skąd pochodzę ludzie kradną i oszukują, okłamują cię, ile tylko mogą, a przy tym są mrukliwi i nieufni. Cieszę się, że w końcu odwróciłem się do nich plecami i odszedłem. – No cóż, przykro mi, ale muszę cię rozczarować – powiedział mędrzec. – Tu wcale nie mieszkają lepsi ludzie. Stwierdzisz, że są oni tak samo nieufni i niesympatyczni, jak ci u ciebie.

Jakiś czas potem zatrzymał się w zajeździe inny podróżny. I on podszedł do stołu mędrca z pytaniem: – Jestem nietutejszy i niezorientowany. Jacy są tu ludzie? – A jacy mają być? Powiedz najpierw coś o ludziach z twoich stron – odrzekł mędrzec. – Tam skąd pochodzę mieszkają  uczciwi i sympatyczni ludzie, i dobrze mi tam było. Ale teraz muszę tutaj szukać pracy, choć wolałbym zostać tam gdzie mieszkałem wcześniej. Na te słowa mędrzec uśmiechnął się i powiedział: – Miło mi ciebie zapewnić, że wkrótce będziesz się tu czuł, jak u siebie w domu. Bo ludzie są tu dokładnie tacy sami jak tam, skąd pochodzisz.”

 

 

zdjęcia: www.pixabay.com

 

Jeśli masz ochotę wesprzeć bloga, możesz zrobić to TUTAJ

 

2 thoughts on “Lustra wokół nas czyli o przekonaniach”

  1. Przypomnę naukę Siankary z 8 wieku naszej ery, w oparciu o Upaniszady z około 10 wieku pne, że świat jest wyobrażeniem , tylko Absolut jest prawdą i najgłębszą istotą człowieka jest Absolut.
    Słowo nirwana znaczy „zdmuchnięcie” i chodzi o zdmuchnięcie ego/świata zwanego jako „maja”, czyli cień, iluzja . Zdmuchnięcie dlatego, że iluzja nie jest fajna i dobra. Czyli za nie mistyczne można uznać kreowanie w wyobraźni „miłego światka”, który Absolut słusznie niszczy przez choroby, starość i śmierć. Tylko Absolut[Najgłębszy Wymiar] jest „ładny” i „dobry” , więc medytacyjne przeniknięcie do Niego przez zasłonę ego-światka ma sens. Nie znaczy to, że mamy sobie tworzyć w wyobraźni świat jako horror[choć zachłannym bogaczom i seksoholikom, to by się może czasem przydało dla ogłady], ale że mamy postrzegać prawdę , gdyż inaczej „dżungla” świata nieraz zrzuci z nas „różowe okularki” i będzie to lekcja od Absolutu, by tylko Absolut kochać ze wszystkich sił, a świat traktować jako chwilowy odpad, tak jak go Absolut faktycznie tworzy. A tworzy „brzydką larwę”, która dopiero jak dojrzeje przez śmierć i stanie się „motylem”, nabiera wartości, co znaczy że w obecnym świecie faktycznie większość ludzi jest wrogo nastawiona do prawdy, mistyki i nienawidzi Absolutu i poniosą oni smutne konsekwencje za swe czyny[świat jest brzydki, ale jego skutek piękny, a my włączeni w odwieczny Absolut radość mamy z Niego, a nie ze świata-który jest zaledwie nieskończenie małą cząsteczką Absolutu].

    W czasach gdy klika bogaczy tworzy wyzysk, chęć bycia bogatym, oznacza najczęściej krzywdę , co jest niezgodne z Absolutem[ prawdziwi mistycy zwalczają nierówności społeczne, tak by nie było ani jednego „bogacza”, ale ogólny dobrobyt dla wszystkich]. Więc bogactwo nie spowoduje szczęścia w życiu, bo nie „afirmacje” tworzą nasz los, ale czyny osądzane przez Absolut[prawo „karmy”]. Podobnie kwestia epatowania seksem to zło, które wróci jako nieszczęście. Gdy ktoś postępuje właściwie, według oceny Absolutu i Jego „pustki” , automatycznie nabiera też pozytywnego myślenia, które sprawia że lepsza cząstka świata go oplata, a gorsza omija szerokim łukiem, w ramach prawa konsekwencji za czyny.

  2. Dzisiaj elity za pomocą propagandy chcą wytępić bunt społeczny, poprzez głoszenie farmazonów o „pozytywnym myśleniu” i „afirmacjach”[samo oszukiwaniu się ], ale nie ma to nic wspólnego z prawdziwą mistyką i faktami, bo rzeczywistością rządzi głębsza psychika i do niej nie dociera wprost powierzchowne powtarzanie „jest super”, czy „będę bogaty” itd[to jest długotrwały proces auto hipnozy]. Tylko u tych się to sprawdza, którzy z przeznaczenia mają być bogaci i mają tak od urodzenia zaprogramowaną głębszą psychikę i ci faktycznie jeśli powtarzają „będę bogaty”[„bo odziedziczę miliard dolarów po tatusiu” czy podobnie] staną się nimi. Ale gdy 38 milionów Polaków będzie sobie powtarzać: „zostanę dyrektorem fabryki”, to nie stworzy się dla nich 38 milionów stołków , bo nie mieli by kim rządzić. Jest to utopia, mająca tworzyć pozór sprawiedliwości systemu, że niby „szanse są równe” i jeśli ktoś będzie pracował, to będzie bogaty, piękny i zdrowy. I tak się potem „dziwnie” zdarza, że biedni biednieją , a bogaci tworzą „mafijne” kliki by zagrabić wszystkie pieniądze i przekazują majątki synom i wnukom. Szkolnictwo jako rzekoma „trampolina do awansu”, też jest tak ustawiona, że bogaczom łatwo jest skończyć studia , a biednym bardzo trudno[od dziecka przekazuje się bogaczom zasób wiedzy i zachowań, które na studiach się bardzo przydają ]. Cały ten system to szwindel, który zmiecie jakaś rewolucja społeczna. Tu nie „pozytywne myślenie” , ale zauważanie problemów i walka o zmiany, stanie się faktycznie i dogłębnie pozytywne[myślę o innych, by wszyscy mieli dobrze , bo i ja wtedy będę mieć dobrze, a jeśli tylko ja będę bogaty, to głodni zniszczą moje bogactwo]. Tak jak weganizm, który jest buntem przeciwko wykorzystywaniu zwierząt[zauważeniem problemu zdrowia i krzywdy zwierząt oraz środowiska ], daje naprawdę pozytywne efekty. Nam bardziej jest potrzebne „skandynawskie czarnowidztwo”, niż „amerykański sen”[z gettami i masą ludzi biednych oraz przestępczością , zabójstwami itd], bo USA schodzi do rynsztoka historii przez swe wesołkowate zakłamanie, a lewicowy model skandynawski [mimo wielu wad] święci triumfy.
    Blog i artykuł cenny, bo otwiera pytania na które musimy znaleźć odpowiedź.

    Pozdrawiam

Dodaj komentarz