Równowaga między tym co męskie i tym co żeńskie czyli o tym dlaczego nie ma dziś prawdziwych mężczyzn (?)

Temat stary jak świat i jak najbardziej aktualny, tyle, że na przestrzeni wieków zmieniają się proporcje, raz w społeczeństwie mamy za dużo pierwiastka męskiego – a więc wojny, niewola, despotyzm, agresja i władza – tak było jeszcze nie tak dawno, albo – jak obecnie – zbyt dużo pierwiastka żeńskiego, co już teraz odbija nam się czkawką.

 

Internet zalany jest grafikami, anegdotami, zdjęciami z pokazów mody sugerującymi że nie ma już „prawdziwych” mężczyzn, a kobiety muszą być jednym i drugim, bo na chłopa nie ma co liczyć. I zanim napiszę więcej swoich przemyśleń na ten temat, chciałabym spróbować  zdefiniować, co oznacza wyrażenie „prawdziwy mężczyzna”.

 

 

 

 

  

     

 

Jaką energie niesie samo brzmienie tego określenia? Co widzimy oczami wyobraźni mając na myśli „prawdziwego mężczyznę”? Czy aby na pewno to nie jakaś nierealna postać z bajki? Czy to nie nasze kobiece wyobrażenie o mężczyźnie z czerwoną różą w zębach, zakochanym oczywiście po uszy w tej jedynej i zawsze pięknej (bez względu na nasz wkład o dbanie o siebie, de facto stan obecny), który jest wrażliwy, romantyczny, pamięta o ważnych datach, zabiera do eleganckich restauracji, ale też: jest przystojny, wysoki, nienagannie ubrany i uczesany, nad wyraz inteligentny, który zarabia i to nie mało, ale ma czas dla swojej kobiety i dzieci, a po pracy włada młotkiem i śrubokrętem  i  jak za dotknięciem magicznej różdżki wszystkie domowe sprzęty chodzą jak w szwajcarskim zegarku, bo przecież co to za chłop co nie umie w domu prostszych rzeczy naprawić? Aha, ten nasz prawdziwy mężczyzna podaje nam lampkę wina  na ból głowy i kładzie dzieci spać, a następnie masuje nam stopy, mówiąc miłe słowa swoim miękkim delikatnym głosem. Seks, spytacie ? Och, seks z bogiem jest tak nieziemski, że nie ma słów w żadnym języku, które mogłyby to opisać.

 

Także tego

 

Nie wiem czy wyczerpałam definicję „prawdziwego mężczyzny”, ale musiałam się wspiąć na wyżyny swojej wyobraźni by to wszystko wypisać, możesz jednak zawsze dodać coś od siebie.

 

Ten tekst nie jest obroną płci męskiej. Panowie w ostatnim czasie rzeczywiście może nie najlepiej radzą sobie i próbując dorównać nam kroku, mogą i zapewne  czują się zdezorientowani, ale czy można ich za to winić?

 

 

Kto stworzył taki stan rzeczy? A któż urodził i wychował tych wzgardzonych naszych mężczyzn?

 

Nie, nie będzie teraz o obwinianiu kobiet, zupełnie nie o to chodzi. Te kobiety, które mają synów (córki też, wszystko jedno) są wspaniałe i wychowywały dzieci tak jak potrafiły najlepiej, z miłością, troską, zgodnie z właściwymi dla ówczesnych czasów możliwościami. A dały dzieciom bardzo dużo: pięknych ubranek i zabawek, bo nagle po latach pustki i głodu wszystko to zaczęło być dostępne, szkoły, kursy, przeróżne zajęcia, aby ich dziecko, syn czy córka było mądre, wykształcone, czyste pachnące, ładne, miłe i wrażliwe… tylko w pewnym momencie coś poszło chyba nie tak. Mama musiała wrócić szybko do pracy, więc dziecko zostawało z nianią lub w żłobku, dalej w przedszkolu i szkole. Dzieci – zajęcia do wieczora, rodzice – praca do wieczora, nie ma przestrzeni na rodzinę, ale to czego tym dorosłym w dzieciństwie brakowało, swoim dzieciom zapewnili, prawda? No a na to trzeba zarobić więc praca zabiera czas potrzebny naszej rodzinie. Mama zarabia, tata zarabia. Kto pilnuje domowego ogniska? Nikt. Po prostu w wielu domach go nie ma, albo jest tylko jego namiastka, na przykład w weekendy czy na urlopie.

 


 

Społeczeństwo w pewnym sensie stało się uwikłane w zapewnianie potrzeb zgodnie z obecnymi czasami,  starając się mniej lub bardziej, choć i tak na skalę globalną trendy, niczym kula śniegowa zabierają nam nas samych, nasze wolne chwile, chwile z rodziną, bliskimi. Presja bycia na bieżąco pochłonęła ludzi tak bardzo, że wszyscy się w tym pogubiliśmy. Takie czasy. W nich przyszło nam żyć i to tu, w tym miejscu na osi czasu musimy nauczyć się żyć.

 

Ale wracając do mężczyzn, ci niegdyś chłopcy otrzymali od swoich rodziców takie a nie inne wychowanie i tacy już są. Żeński pierwiastek dominuje, nadszedł czas kobiety i przestrzeni dla niej, o którą przez lata tak walczyła, i żeby była jasność – to jest w porządku. Bardzo się cieszę, że wreszcie honorowane są nasze prawa, że mamy pełną swobodę i możliwości wyboru w prawie każdej dziedzinie, wciąż zyskując więcej i więcej, uważam, że to sukces. Lecz natura źle znosi brak równowagi, a nadmiar żeńskiej energii w każdym z nas niesie za sobą określone konsekwencje, bynajmniej niekorzystne tak dla nas jak i dla naszych potomnych. Chłopcy, wkrótce mężczyźni tym gorzej zniosą nadmiar kobiecego potencjału w sobie, ponieważ od dzieciństwa są zanurzeni w zdecydowanie żeńskim zarządzaniu. Mamadżer (nowe modne słowo) – kobieta ogarniająca pracę, dom, dzieci, szkołę, słowem wszystko, bo naturalnie zrobi to najlepiej, pokaże synom, kto tu rządzi. A tata? A tata w pracy. Byle dłużej, bo co on ma w domu do spełnienia? Jakie ważne zadania na niego czekają?  Dzieci przyklejone do mamusinej spódnicy, czy raczej eleganckich spodni dobrej marki, hydraulik kończy właśnie naprawianie usterki w domu, obiad z urządzenia wielofunkcyjnego jeszcze ciepły, klej na plastykę dla starszego kupiony, auto z serwisu odebrane, mama jeszcze rabat wynegocjowała. Niezastąpiona, czyż nie? Z kim ma się ich syn utożsamiać? Kogo podziwiać?

 


 

Harmonia między tym co męskie i tym co żeńskie w każdej jednostce, czy to w energii człowieka w obrębie jego ciała, czy to w społeczeństwie, w rodzinie  czy w przyrodzie – wszystko jedno –  to zdrowie i dobrostan.

 

Rodzina, w której zachowana jest równowaga pierwiastka kobiecości i męskości ma szanse na to, że wyrośnie w niej męski mężczyzna i kobieca kobieta. Męski potomek będzie w odpowiednich proporcjach posiadał siłę, waleczność, determinację, mądrość, agresję, zaborczość, sprawność, lecz pod wpływem obecnego w nim także pierwiastka żeńskiego cechy te będą wyważone i spełnią swoją właściwą rolę w społeczeństwie, w pracy, w rodzinie, wszędzie. On będzie atrakcyjny dla kobiety, sprawdzi się jako ojciec i odniesie sukces zawodowy. Nie inaczej zadzieje się u córki, która, jeśli  tylko zachowa oba pierwiastki w sobie, będzie kobietą w pełni, jednak nie będzie czuła potrzeby dominacji nad mężczyzną, bo jej kobieca siła wystarczy by z życia czerpać garściami, wystarczy by w szczęściu i harmonii mogła być kim tylko zechce, w całym swym dobrodziejstwie.

 

 

Tymczasem mamy załamanie tych proporcji, gniew do płci przeciwnej, oczekiwania i wraz z nimi rozczarowania, szukamy winnych, którzy muszą być ukarani, chcemy się zemścić, wyżyć, pokazać kto tu rządzi i kto silniejszy. Tylko jeśli nic się nie zmieni, jeśli nie zaczniemy szukać równowagi w sobie, czy damy radę egzystować w takim świecie? Czy chcemy?

 

Z odwagą odkrywania tego co prawdziwe 

– Jaga

 

WSPARCIE BLOGA TUTAJ

 

 

 

Dodaj komentarz